Ciągłe analizowanie rozmów po fakcie często nie wynika z przewrażliwienia, ale z lęku przed oceną i odrzuceniem. Wiele osób po stresujących interakcjach wraca myślami do rozmowy, próbując sprawdzić, czy „nie powiedziały czegoś źle”.
Jeśli to dotyczy w jakimś wymiarze także Ciebie to sprawdź jak mój wpis może Ci pomóc.
To temat, o którym bardzo często słyszę się nie tylko w gabinecie psychoterapii, ale też w zwykłych rozmowach z ludźmi. Słyszałem wiele podobnych historii o tym, że po spotkaniu, rozmowie czy nawet krótkiej interakcji potrafią godzinami analizować to, co powiedzieli, jak zostali odebrani i czy przypadkiem nie zrobili czegoś „nie tak”. Można sobie wyobrazić jak męczące może to być na dłuższą metę. Dlatego warto podjąć choćby próbę zaradzenia temu, prawda?
Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie możliwie konkretnie, bazując zarówno na swoich prywatnych obserwacjach, jak i zawodowym doświadczeniu. Pamiętaj jednak, że jest to moja subiektywna perspektywa. Jeśli masz inne doświadczenia lub własne sposoby radzenia sobie z tym problemem, podziel się nimi w komentarzu. Z dużym prawdopodobieństwem pomożesz komuś spojrzeć na siebie z większym zrozumieniem.
Warto zacząć od początku, czyli od dzieciństwa i sposobu, w jaki byliśmy wychowywani. Nie będę szeroko opisywał tego, jak bardzo pierwsze relacje wpływają na nasze późniejsze funkcjonowanie, bo dla wielu osób jest to już dość oczywiste. Ważniejsze wydaje mi się pytanie: jak czułeś lub czułaś się przy najbliższych osobach?
Jeśli w domu dominował lęk, napięcie albo brak poczucia bezpieczeństwa, jeśli byłeś lub byłaś często oceniana, zawstydzana albo każdy „błąd” był nadmiernie wyolbrzymiany, mogłeś nauczyć się, że coś jest z Tobą nie tak. Nie chodzi nawet o najbardziej oczywiste formy przemocy. Czasem wystarczy atmosfera ciągłego oceniania, by organizm nauczył się funkcjonowania w stałym napięciu.
Szczerą i wartościową rozmowę temat separacji od rodziny pochodzenia nagrałem z psycholożką Anną Stepkowską w ramach projektu pro – bono dla studentów: https://zychpsychoterapia.pl/dlaczego-tak-trudno-oddzielic-sie-od-rodziny-i-zaczac-zyc-po-swojemu/
W takiej sytuacji relacje zaczynają kojarzyć się z ryzykiem, bólem, wstydem i nierzadko bolesnym odrzuceniem. I właśnie dlatego po rozmowie Twój mózg może uruchamiać niekończące się analizy: „Czy nie powiedziałem czegoś głupiego?”, „Czy jej nie uraziłem?”, „Może źle wypadłem?”. Mózg robi to w celu ochrony przed ponownym bólem. Czasem nawet po długim czasie od zmiany środowiska na bardziej sprzyjające te mechanizmy ochronne pozostają niezienne. No chyba, że skutecznie na nie wpłyniesz.
Racjonalnie często wiesz, że te myśli niewiele pomagają, ale mimo to trudno je zatrzymać. Zamiast przynosić rozwiązanie, zwykle tylko pogłębiają lęk i nakręcają spiralę kolejnych wyobrażeń oraz scenariuszy.
Takie mechanizmy bardzo często ciągną się przez lata, zanim w ogóle zostaną zauważone. Dlatego samo dostrzeżenie tego schematu jest już czymś ważnym. Naprawdę. Jeśli zaczynasz widzieć u siebie tę zależność, to znaczy, że jesteś na początku zmiany. A to zasługuje na docenienie!
Jeśli dzieciństwo było związane z dużą ilością lęku, a osoby, które miały dawać bezpieczeństwo, budziły raczej napięcie, ból albo przerażenie, Twój mózg mógł nauczyć się funkcjonowania w trybie ciągłego wykrywania zagrożeń. To bardzo stary i potrzebny mechanizm. Dzięki niemu jako gatunek przetrwaliśmy tysiące lat. Problem pojawia się wtedy, gdy układ nerwowy reaguje tak, jakby zagrożenie nadal było obecne, mimo że sytuacja już dawno się zmieniła.
W stanie napięcia układ limbiczny automatycznie monitoruje otoczenie w poszukiwaniu sygnałów niebezpieczeństwa. Jednym z takich sygnałów mogą być właśnie natrętne analizy po rozmowach: zastanawianie się, jak wypadłeś, czy nie zrobiłeś z siebie głupca albo czy ktoś źle Cię odebrał. Z jednej strony te myśli próbują Cię chronić, ale z drugiej stają się ogromnym obciążeniem.
Dlatego warto zacząć od kilku prostych rzeczy. Po pierwsze – sprawdzaj rzeczywistość zamiast automatycznie zakładać najgorsze. Jestem dużym fanem autentyczności w relacjach. Jeśli masz poczucie, że mogłeś powiedzieć coś raniącego albo niezręcznego i sytuacja na to pozwala, warto po prostu zapytać drugą osobę. Bardzo często okazuje się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej niż scenariusze tworzone przez lęk.
Uwaga!
Warto tu wspomnieć o tym, że mamy tendencję do powielania schematów, których nauczyliśmy sie w przeszłości. Ma to swoje uzasadnienie, gdyż to co znajome wydaje się bezpieczne dla naszego układu nerwowego. Paradoks polega na tym, że powielamy też znane ale bolesne doświadczenia. Sprawdź zatem, czy nieświadomie nie budujesz relacji z ludźmi, którzy Cię nie szanują lub w jakikolwiek sposób ranią. Wówczas Twoje myśli mogą być napędem do zmian w zakresie osób, które zapraszasz do swojego życia.
Drugą ważną sprawą jest regulacja układu nerwowego. Ciągłe analizowanie rozmów zwykle nie bierze się wyłącznie z „nadmiernego myślenia”. Bardzo często jest efektem pobudzenia organizmu. Mówiąc metaforycznie – masz wciśnięty pedał gazu, czuli układ sympatyczny (aktywuje się, gdy zbliża się zagrożenie. Był niezwykle przydatny w świecie, w którym dzikie zwierzęta chodziły wolno) ;). W takim stanie myśli potrafią pędzić jak bolid wyścigowy. Dlatego tak ważne jest uruchamianie „hamulca”, czyli aktywowanie układu parasympatycznego i odzyskiwanie poczucia bezpieczeństwa w ciele.
Listę prostych ćwiczeń regulujących pracę układu nerwowego znajdziesz w tym materiale: https://zychpsychoterapia.pl/jak-wyregulowac-uklad-nerwowy-proste-techniki-ktore-naprawde-pomagaja/
Kiedy napięcie trochę opadnie, warto zatrzymać się na chwilę i zauważyć, co zmienia się w Twoich myślach. Czy nadal są tak intensywne? Czy pojawia się więcej spokoju? Czy inaczej patrzysz na sytuację? To prosty element uważności, ale wiele osób kompletnie go pomija. A właśnie wtedy można zobaczyć, jak bardzo stan układu nerwowego wpływa na sposób interpretowania rzeczywistości.
Warto też uważnie przyglądać się swoim obecnym relacjom. Być może dziś nie jesteś już wśród ludzi, którzy stale Cię oceniają albo zawstydzają, ale Twój mózg nadal próbuje chronić Cię przed powtórką z przeszłości. Dlatego dobrze jest świadomie zauważać, co w obecnych relacjach jest inne. Że ktoś reaguje z życzliwością. Że możesz popełnić błąd i nadal być akceptowany. Że ludzie częściej wspierają niż odrzucają. To pomaga aktualizować obraz świata i relacji, który często zatrzymał się w dawnych doświadczeniach.
I na koniec chyba najważniejsze – zwracaj uwagę nawet na najmniejsze zmiany w swoim samopoczuciu, myślach i reakcjach. To właśnie w takich drobnych momentach układ nerwowy zaczyna uczyć się, że świat nie musi już być stale zagrożeniem. A wraz z tym stopniowo pojawia się większy spokój i większa pewność siebie.
Jeśli czujesz, że mimo wszystko potrzebujesz wsparcia w przejściu przez ten proces, warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty.
Trzymam za Ciebie kciuki.
Konrad

